Nie obylo sie bez przygod. Wlasciwie do ostatniej chwili nie wiedzialysmy czy polecimy, bo tydzien wczesniej nas okradli... stracilysmy niestety nie tylko dokumenty :(
Dzien przed wylotem byl dzien pt. Blaganie w konsulacie o nowe dokumenty. Oplacalo sie, choc przeplacilysmy to niedokladnym pakowaniem i nieprzespana noca. Ale jestesmy! Wszystko co zle i przykre mam nadzieje, za nami...
Nastepny post bedzie juz z Lizbony, bowiem dzis zmieniamy lokalizacje i zostaniemy tam juz do powrotu, czyli 15ego.
sweatshirts - allegro
jeans snake print - bershka
leggings - no name
boots - primark























