Sunday, 15 July 2012

Back home

Mam tym razem dla Was jeszcze wieksza porcje zdjec, ktora miala byc podzielona na dwa posty, ale z braku czasu wyszedl jeden, pozegnalny :) Oczywiscie mowa o naszej wycieczce, z ktorej juz wrocilysmy i zdazylysmy zatesknic za tym ciepelkiem, ktorego tam bylo pod dostatniem.
Ponizej kilka fotek z parku wodnego Lido Waterpark, Paradise beach, z tureckiego Bodrum oraz z naszej kochanej Kardameny.
Turcja zaskoczyla nas nie tylko pieknymi widokami i jeszcze cieplejszym klimatem, ale tez relaksujacym rejsem i fajnym statkiem, ktorego musialysmy oczywiscie uwiecznic na fotografiach :)
Oficjalnie zegnamy przepiekna wyspe Kos i Grecje, bedziemy tesknic za tymi przepysznymi sokami z pomaranczy. Ale juz planujemy nastepne wyprawy!



































Friday, 6 July 2012

Kos town

Wczoraj wybralysmy sie na krotka wyprawe do miasteczka Kos. Bardzo urokliwe miejsce, pelne widokow zapierajacych dech. I nie chodzi tylko o palmy, choc przyznam, ze do nich mamy slabosc, stad najwiecej ich wlasnie na zdjeciach.
Pewnie zastanawiacie sie skad tez tyle kotow na fotkach :) Uwierzcie mi, jest ich tu mnostwo! To chyba najwieksze skupisko kociakow na Ziemii. To musialo zostac uwiecznione. Poza tym... koty sa bardzo fotogeniczne :)
Co nas zdziwilo w Grecji (taka ciekawostka), ze nie mozna tu wrzucac do toalet papieru.. przyznam, ze uciazliwy i malo komfortowy zwyczaj..
Dzis juz niemilosiernie opalone (spalone), co bedzie widac na zdjeciach z kolejnych dni...



















Wednesday, 4 July 2012

Nisyros

Wrocilysmy z wyprawy na wulkan bez szwanku :) Nie zabraklo adrenaliny, gdy jechalysmy autobusem po stromych, niezabezpieczonych zboczach, czy tez chodzac po wulkanie, z ktorego wydobywala sie para i dziwne odglosy, unosil sie zapach siarki. Widoki nieziemskie, zreszta - na zdjeciach widac co nieco.


















Sunday, 1 July 2012

Kos island, Greece

Witamy tym razem ze slonecznej wyspy Kos :) Na brak slonca tym razem narzekac nie moza, juz predzej na  jego nadmiar. W koncu ponad 30 stopni kazdego dnia, to dla nas cos nowego. Nasza chwilowa nieobecnosc tlumaczymy brakiem opalenizny, ale juz wszystko jest w normie!
Znalazlysmy chwile wytchnienia na hotelowym balkonie, o tej porze mozna tu wreszcie czyms pooddychac.
Jutro wyprawa na aktywny wulkan, mam nadzieje, ze wrocimy cale i zdrowe, oczywiscie bedzie fotorelacja.